Rozdział 1.


- Dylan – krzyknęłam całym gardłem, a obraz i wszystko wokoło zaszło mgłą. Czułam, że tracę coś ważnego.
*3 lata wcześniej*

- Hej, jestem Susan i mam 18 lat, a dzisiaj pokażę wam.. Nie, to jest żałosne – rzuciłam kartką i złapałam się za głowę.
- No przecież dobrze Ci idzie, dlaczego tak uważasz? – powiedział, nie odsuwając kamery od twarzy.
- Robimy ten wstęp od dwudziestu minut, a ja z każdą kolejną czuję się jak większa idiotka.
- Ale ty wiesz, że sama chciałaś to zrobić – zabiera kamerę sprzed twarzy i zerka na mnie.
- Nie? To ty mnie do tego zgłosiłeś, wiedząc, że nienawidzę występować i przed ludźmi i kamerami – podnoszę kartkę z podłogi.
- Mogłaś zrezygnować – wzrusza ramionami i przegląda materiał, który do tej pory nagraliśmy.
- Nie i dobrze o tym wiesz. Nie było mnie dwa tygodnie w szkole, a gdy wróciłam, listy były już wywieszone i zamknięte, a ty nawet nie zapytałeś mnie o zdanie – unoszę głos, ponieważ jestem coraz bardziej zdenerwowana.
Zawsze stresuję się przed kamerami i ludźmi. Zapominam słów, jąkam się, a czasem nawet prawie mdleję.
- Dobra już cicho, od nowa. – podnosi kamerę i czeka.
- Gdyby nie to, że to projekt na zakończenie roku, to rzuciłabym tym wszystkim, a ciebie bym zabiła. – biorę oddech i zaczynam od nowa.
Całość trwała trzy godziny. Znaleźliśmy jeszcze czas na parę sprzeczek. Ten denerwujący człowiek z kamerą to mój najlepszy przyjaciel, Daniel. Przyjaźnimy się od piaskownicy. Kiedyś prawie wcale się nie kłóciliśmy, ale niestety już dawno przestał dojrzewać, więc coraz częściej doprowadza mnie do szału. Niestety na jego szczęście kocham go najmocniej na świecie i nie wiem co bym bez niego zrobiła. Nasze mamy znają się z pracy, a z ich opowieści wynika, że poznaliśmy się gdy w piaskownicy nagle założyłam mu wiaderko na głowę. On nawet tego nie pamięta, ale zawsze mi to wypomina podczas sprzeczek. Ile ja bym dała, żeby zobaczyć to z innej perspektywy. W szkole podstawowej chodziliśmy za rękę i mówiliśmy wszystkim, że bierzemy niedługo ślub. Od zawsze także byliśmy w tej samej klasie oraz siedzieliśmy razem w ławce. Wszystkie dziewczyny mi zazdrościły, gdyż uważały i nadal tak jest, że jest bardzo przystojny. Jednak ja wiem, że Daniel jest typem dziwaka, który prędzej ożeni się ze swoją kamerą, niż z dziewczyną. Po wszystkim poszliśmy coś zjeść i obejrzeliśmy film, a w efekcie skończyliśmy na dwugodzinnej drzemce. Moja mama zastała nas leżących na sobie z porozwalanym popcornem.
- Hej, dzieci. Może zrobicie coś pożytecznego jak na przykład pozbieranie popcornu i ogarnięcie się. Dzień dobry Daniel – kobieta podchodzi do biurka i zbiera brudne ubrania, uśmiechając się przy tym.
Daniel otwiera oczy i delikatnie się wzdryga. Moja mama bardzo go lubi i odwrotnie, jednak zawsze obawa jest, że matczyna troska wygra i będzie niebezpiecznie. Czasem zabawnie to wygląda.
- Dzień dobry Pani – chłopak rozciąga się, nie podnosząc się z moich nóg.
- Mamo, Daniel zostanie na noc bo musimy dokończyć montowanie filmu – powiedziałam wstając z łóżka.
- Tak jak do tej pory montowaliście? – kobieta nadal zbiera ubrania i kieruje się w stronę wyjścia.
- Susan musi dostać szósteczkę – Daniel unosi zabawnie brwi.
Kobieta zatrzymuje się w progu i odwraca się do nas.
- Tylko nie siedzieć do rana – uśmiechnęła się i wyszła z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Zaczęliśmy się uśmiechać i rzucać w siebie poduszkami. To, że Daniel u mnie śpi jest normalne. Nocujemy u siebie od kilku lat. Nasze mamy są najlepszymi przyjaciółkami, wiedzą o tym, lubią nas nawzajem i przede wszystkim nam ufają.
- I z czego się cieszysz – uśmiecham się patrząc mu prosto w oczy.
- Bo Cię mam.
- Ooo – uśmiechnęłam się szeroko robiąc maślane oczy i od razu go przytuliłam.
Resztę czasu przeznaczyliśmy na montowanie filmu oraz plotkowanie. Rano wstawaliśmy do szkoły, ale on się tym nie przejmował. Mieszka na następnej ulicy, więc jak zawsze rano poleci się przebrać. Zasnęliśmy około godziny trzeciej. Rano obudziła nas Camila. Wskoczyła Danielowi prawie na głowę i zmusiła do wstania, ponieważ często jest zazdrosna o swoją panią.
- Camila zejdź mu z głowy – śmieję się i zaczynam ją głaskać.
Poszłam szybko do łazienki, a gdy z niej wyszłam Daniel był już ubrany. Szybko wyszedł z pokoju, a ja usłyszałam tylko głośne „dzień dobry” z dołu i zamykające się drzwi. Zrobiłam szybko makijaż, który składa się u mnie z pomalowania rzęs oraz delikatnego podkreślenia ust. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zawsze są idealnie proste, jakbym dopiero co wyjęła je z prostownicy. Założyłam zwykłe jeansy, białą koszulkę oraz skórzaną kurtkę. Wbiegłam do kuchni zabierając ze stołu dwa świeże tosty i zaczęłam zakładać białe conversy. Gdy wychodziłam przez furtkę, Daniel już dochodził do mnie.
- Kto tu tak pięknie wygląda – chłopak uśmiechał się z daleka i rozłożył ręce.
Uśmiechnęłam się delikatnie i poprawiłam włosy.
- Masz płytę?
- Oczywiście, daj poniosę Ci torbę. – wyrwał mi rzecz z ręki i założył sobie na ramię.
- I jak? Do twarzy mi z czarną torebką z frędzlami? – zaczął robić zabawne pozy.
- Pięknie. A teraz chodź bo się spóźnimy – szturcham go w ramię i idziemy w stronę szkoły.
Po dwudziestu minutach byliśmy na miejscu. Oddaliśmy projekt i dzień minął szybko i miło.
- Rozumiesz, że za dwa tygodnie koniec roku? – Daniel chodził po całej uliczce radośnie w drodze powrotnej do domu.
- Tak, a najlepsze jest to, że pewnie moje egzaminy poszły najgorzej. No nie mogę dopuścić nadal myśli, że tak źle mi to wszystko poszło. Ja przecież nigdzie nie dostanę pracy. – zaczęłam panikować.
- Bąbelku, spokojnie. Ty za bardzo panikujesz. Poszło Ci pewnie lepiej niż myślisz, a ty jak zawsze tylko najgorsze zakładasz. Poza tym jak coś, to będziemy razem pracować w Burger Kingu i będziemy wynosić hamburgery po pracy.
Zaczęłam się śmiać. Nie wiem co będę robić po szkole. Nie mam planów co do studiów, nie mam talentu i zdolności do niczego. Nie wiem jak to wszystko się potoczy. Jedyne o czym myślę to to, żeby zaliczyli nam projekt i po prostu chcę dostać dyplom.


Komentarze