Rozdział 7.
Patrzyłam na Daniela i nie wiedziałam co on tutaj robi. Wczoraj był pierwszy dzień dni otwartych. Patrzył na nas z lekką złością ale widziałam także jego szok. - Daniel? Co ty tutaj robisz? – potrząsnęłam głową i skrzyżowałam ręce. - Źle skończyliśmy rozmowę, rano napisałem Ci wiadomość. Nie odpisałaś, więc zacząłem wysyłać Ci kolejne – spojrzał na Dylana. Stał on obok mnie i widziałam, że nie wie co ma zrobić. - Nie widziałam ich – szybko odpowiedziałam. - Już wiem dlaczego – ciągle patrzył na chłopaka w skórzanej kurtce. Poczułam się dziwnie, pewnie tak samo jak Dylan. - Ale dlaczego przyjechałeś? – zrobiłam krok do przodu. - Bałem się, że coś się stało. - Susan spała gdy tutaj przyszedłem – Dylan się wtrącił i próbował ratować sytuację. - Przyszedł dać mi prezent, a właściwie Camili – wskazałam ręką na psa leżącego w legowisku. Daniel zmierzył chłodno wzrokiem Dylana i stał w milczeniu. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. - Z całego zamieszania, aż zapomniała...