Posty

Rozdział 7.

Patrzyłam na Daniela i nie wiedziałam co on tutaj robi. Wczoraj był pierwszy dzień dni otwartych. Patrzył na nas z lekką złością ale widziałam także jego szok. - Daniel? Co ty tutaj robisz? – potrząsnęłam głową i skrzyżowałam ręce. - Źle skończyliśmy rozmowę, rano napisałem Ci wiadomość. Nie odpisałaś, więc zacząłem wysyłać Ci kolejne – spojrzał na Dylana. Stał on obok mnie i widziałam, że nie wie co ma zrobić. - Nie widziałam ich – szybko odpowiedziałam. - Już wiem dlaczego – ciągle patrzył na chłopaka w skórzanej kurtce. Poczułam się dziwnie, pewnie tak samo jak Dylan. - Ale dlaczego przyjechałeś? – zrobiłam krok do przodu. - Bałem się, że coś się stało. - Susan spała gdy tutaj przyszedłem – Dylan się wtrącił i próbował ratować sytuację. - Przyszedł dać mi prezent, a właściwie Camili – wskazałam ręką na psa leżącego w legowisku. Daniel zmierzył chłodno wzrokiem Dylana i stał w milczeniu. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. - Z całego zamieszania, aż zapomniała...

Rozdział 6.

Spojrzałam w lewą stronę i zobaczyłam chłopaka, o którym wczoraj często myślałam. Stał ubrany w szarą bluzę i uśmiechał się do mnie. - Nie mogę tego przyjąć – pokręciłam głową – To wszystko – spojrzałam na sprzedawcę i podałam bon. - Nalegam – chłopak szerzej się uśmiechnął. - Naprawdę dziękuję – przymrużyłam oczy i odwzajemniłam uśmiech. - Proszę napisać imię pieska – sprzedawca podsunął mi kwadratową kartkę i długopis. Zapisałam imię Camili, a mężczyzna zabrał legowisko i poszedł nakleić literki. Oboje staliśmy w ciszy. Zaczęłam sprawdzać telefon z nerwów. - Masz bardzo dobry gust – usłyszałam patrząc w ekran telefonu. - Dziękuję – spojrzałam w jego stronę. - Dlaczego nie pozwoliłaś mi zapłacić? - Wystarczy mi to co kupiłam. - Ale to chyba nie dla ciebie? – uśmiechnął się. - Nie, oczywiście, że nie – zaśmiałam się. - No to skąd wiesz, że wystarczy? – ponownie się uśmiechnął, pokazując przy tym rząd prostych zębów. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Po prostu ...

Rozdział 5.

Wróciliśmy do klas odebrać nagrody i inne dyplomy za nasze osiągnięcia. Daniel całą drogę oglądał małą nagrodę, którą dostał. Była to ręka trzymająca kamerę. Pożegnaliśmy się ze znajomymi i opuściliśmy klasę. Mijałam ostatni raz moją szafkę, ławkę na korytarzu, na której zazwyczaj przesiadywałam. Uśmiechałam się do nauczycieli, których darzyłam sympatią, a tych wrednych omijałam bez słowa. Machałam osobom, z którymi czasem rozmawiałam i wyszłam przed budynek. Obok bramy zobaczyłam mamę, która zaczęła do mnie biec na swoich szpilkach, co wyglądało odrobinę komicznie. Mocno mnie przytuliła i zaczęła gratulować prawie płacząc. Daniel był tulony przez swoich rodziców i staliśmy gratulując sobie wszyscy nawzajem dłuższą chwilę. - No to zapraszam na kawę – mama uśmiechnęła się. - A skończymy na wódeczce, bo mój – pan Nixon wskazał na Daniela – dostał nagrodę i szansę – mężczyzna wykrzyczał. Zaczęliśmy się śmiać i spojrzeliśmy na siebie z Danielem porozumiewawczo. - Dobra to my z Su...